polskaracja.pl lis
źródło: Prokurator / Tomasz Lis | YouTube/serialetvp / YouTube/Newsweek Polska

Tomasz Lis o śledztwie prokuratury ws. “Newsweeka”: “Zostanę zaproszony o 6, to pójdę”

Tomasz Lis nie ukrywa, że śledztwo dot. naruszenia przezeń praw pracowniczych w redakcji “Newsweeka” wciąż jest w toku. – Myślę, że prędzej czy później dotrą do mnie państwo z prokuratury. Zatem, jak zaproszą mnie na rozmowę, to pójdę. Mam nadzieję, że nie o szóstej. Ale jak zaproszą o szóstej, to też pójdę – oznajmia dziennikarz.

Tomasz Lis, publicysta i były redaktor naczelny tygodnika “Newsweek Polska” gościł w programie “Allegro ma non troppo” Jacka Pałasińskiego.

Podczas blisko półtoragodzinnego podcastu dziennikarz prowadzący zarysował przed swoim gościem alternatywę, którą ten miałby jako redaktor naczelny: pierwszą opcją jest wybrać artykuły “niewybitne ale znakomicie przygotowane” przez sztuczną inteligencję; a druga opcja to bardzo wybitny, “ale sprawiający problemy” redaktor.

– Wolę sprawiającego problemy redaktora. (…) Nie spotkałem wybitnych ludzi mediów, którzy nie sprawiają kłopotów. Trzeba z tym żyć i się z tym godzić, akceptować jako niezbędną, a nawet wartą płacenia cenę za indywidualność i coś wartościowego

– wskazał b. naczelny “Newsweeka”.

Lisa “rozwody” z redakcjami

Z tego punktu Jacek Pałasiński przeszedł do omówienia przeszłości gościa, który ma za sobą liczne – jak nazwał – “rozwody” z redakcjami. Przypomnijmy, że Tomasz Lis dawniej pracował m.in. w TVN oraz Polsacie. “Ile było w tym twojej winy, czy jesteś konfliktowy?” – dopytywał dziennikarz.

– Ostatnio się zastanawiałem przy okazji pogrzebu Mariusza Waltera [założyciela TVN – red.], czy tamtego rozwodu dałoby się uniknąć. Może tak, gdyby obie strony wykazały trochę więcej mądrości, trochę więcej wyobraźni. Wykazały ją dopiero po latach, kiedy można było spokojnie usiąść i przegadać pewne sprawy

– opowiedział gość programu.

W dalszej kolejności wyjaśnił, że “w wypadku Polsatu było inaczej”, ponieważ “Bielan długimi miesiącami” zabiegał o to, aby Tomasza Lisa z redakcji Polsatu “wyrzucić”. Prowadzący poprosił gościa o oszacowanie, jaka część winy leży tutaj po jego stronie. “W TVNie 40-50%, w Polsacie 0” – podał b. naczelny “Newsweeka”. Tutaj Jacek Połasiński dopytał o sprawę, za którą Lis został wyrzucony z “Newsweeka”, a ten wyraźnie się zawahał i potrzebował chwili zastanowienia, zanim mógł odpowiedzieć. Przypomnijmy – w artykule Szymona Jadczaka przeciwko Lisowi zostały przedstawione zarzuty o stosowanie wobec pracowników praktyk noszących znamiona mobbingu. Kontrola Państwowej Inspekcji Pracy nie potwierdziła doniesień, jakoby w redakcji “Newsweeka” dochodziło do mobbingu.

“Myślę że prędzej czy później dotrą do mnie”

B. naczelny “Newsweeka” wskazał, że w swojej książce cały rozdział poświęcił omawianej sprawie cały rozdział.

Myślę że prędzej czy później – co nie jest i i nie będzie dla mnie żadnym zdziwieniem – dotrą do mnie państwo z prokuratury. Nie miałem w żadnym momencie przez ostatnie 8 lat złudzeń, że w którymś momencie będzie cios i trzeba być na to przygotowanym jak bokser na ringu – starać się to ustać. Jeśli ktoś oglądał film “Rocky” [to wie, że – red.] może być lawina ciosów i chodzi o to, aby nie paść na ring, bo wtedy jest koniec. Ustać, przetrwać ten najgorszy czas, żeby po jakimś czasie móc przejść do kontraataku. Jak słyszę, moją sprawą zajmuje się pani, która w dwie godziny umorzyła sprawę wyborów kopertowych, więc staram się nie mieć złudzeń

– wyjaśnia.

Wspomniane wyżej “wybory kopertowe” były ostatecznie niezrealizowaną próbą przeprowadzenia wyborów prezydenckich z 2020 r. korespondencyjnie ze względu na trwający wówczas lockdown. Władza nie przeprowadziła wyborów tą metodą, ale mimo to polscy podatnicy ponieśli koszt w wysokości ok. 70 000 000 złotych. Ponadto, władze nielegalnie przekazały część danych osobowych wyborców Poczcie Polskiej. Dotąd żaden z polityków obozu władzy nie poniósł odpowiedzialności za tę sprawę, a Sejm w 2022 roku głosami głównie posłów PiS uchwalił bezkarność dla winnych tej afery. Oczywiście to prawo bezkarności będzie respektowane tylko wówczas, jeśli obóz władzy nie przegra w najbliższych wyborach.

Ciąg dalszy artykułu znajduje się pod grafiką.

– Prokuraturę mam 50 metrów od domu (…) Zresztą pani adwokat już złożyła w prokuraturze w moim imieniu deklarację, że jestem gotów uczestniczyć we wszystkich czynnością. Zostanę zaproszony na rozmowę – mam nadzieję że nie o 6 – to pójdę, a jak o 6 to też pójdę

– powiedział Tomasz Lis.

Prowadzący program przypomniał, że w ostatnich latach w Polsce miały już miejsce sytuacje, w których “podejrzany o charakterze politycznym” deklarował, że stawi się w prokuraturze na wezwanie i choć wezwania nie otrzymał to “pojawili się panowie w kominiarkach”.

Był taki moment 2 lata temu, że nagle moja córka i dzieci innych osób w mieście dostał SMSy [w których było napisane – red.], że jutro rano twój ojciec zostanie zatrzymany. Nie wiedziałem dokładnie za co (…) więc pod lustrem na korytarzu sobie położyłem na wszelki wypadek pastę do zębów i szczoteczkę, proste wyposażenie, tylko miałem większy kłopot z lekarstwami, ponieważ ja rano i wieczorem, że tak powiem, połykam pół apteki i musiałbym to zabrać, a nie wiem na jak długo starczyłby zapas

– opowiada były naczelny “Newsweeka”.

CZYTAJ TEŻ: Reaktywowano dawną partię Andrzeja Leppera. Czy wystartuje w wyborach?

Źródło: YouTube – naTemat.pl

+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
Udostępnij:

Autor

Rainer Zybura

Pasjonat wojskowości oraz historii najnowszej Europy i Chin. Najczęściej rozpisuję się tutaj na temat afer i nadużyć grupy trzymającej władzę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

piętnaście + dwa =

Zobacz również