Polskie Porozumienie Kynologiczne Piotra Kłosińskiego wzięło w poprzednią niedzielę udział w IX Kongresie Rolnictwa RP. Grupa trzymająca władzę tradycyjnie zapewniała, że dba i dbać będzie o rolników. Ci zdążyli się już przekonać, jak władza troszczy się o ich interesy. Czy na obietnicach skończy się także w przypadku miłośników czworonogów? Wiele wskazuje na to, że PPK uda się wpłynąć na pisowców.
Polskie Porozumienie Kynologiczne od wielu miesięcy zabiega o to, aby pisowcy zajęli się projektem stworzenia funduszu do spraw walki z bezdomnością m.in. psów. Kynolodzy z Piotrem Kłosińskim na czele zwrócili się do wicepremiera Kowalczyka, by resort rolnictwa zdecydował się na wprowadzenie rewolucji, dzięki której utrzymujące się z publicznych środków pseudoschroniska mogą stracić rację bytu.
Polskie Porozumienie Kynologiczne na wojnie z pseudoschroniskami
PPK istnieje w obecnym kształcie od 2015 roku. Organizacja zrzeszająca miłośników psów stanowi naturalną konkurencję dla skompromitowanego Związku Kynologicznego w Polsce. Szef PPK oraz wiceprezydent międzynarodowej World Kennel Union Piotr Kłosiński wziął udział w IX Kongresie Rolnictwa, gdzie przypomniał rządzącym o ważnym projekcie:
Panie Premierze, Szanowni Państwo, rok był trudny, ale udało się doprecyzować standardy, jeśli chodzi o schroniska i wypracować mechanizmy dotyczące likwidacji bezdomności zwierząt. Panie Premierze, nie wszystko się udało. Zapewne przyjdziemy jeszcze do Pana nie raz z propozycją stworzenia funduszu do spraw walki z bezdomnością zwierząt. My ten program już realizujemy w ramach organizacji kynologicznych i fenologicznych, ale dla transparentności wydatkowania środków dalej uważamy, że taki fundusz powinien funkcjonować przy ministerstwie rolnictwa. To fundusz z pieniędzy hodowców, a nie podatników
– mówił prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego.
Szef PPK wskazywał, że obecnie w Polsce bezdomnością zwierząt zajmuje się szczebel samorządowy. Ten nie zawsze odpowiednio i w należyty sposób wydaje środki przeznaczone na zwierzęta.
Według raportu NIK rocznie samorząd wydaje na walkę z bezdomnością około 280 mln złotych, a tylko część, mały procent tej sumy jest wydawany na kastracje, sterylizacje czy adopcje. Reszta pieniędzy idzie na działania doraźne. Czyli nie walczymy ze przyczynami, ale skutkami. To wyrzucanie pieniędzy w błoto
– zauważył Piotr Kłosiński.
W ocenie Kłosińskiego samorządy finansują tak naprawdę cwaniaków z różnej maści schronisk (nierzadko o skrajnie lewicowym profilu), którzy na “pomocy” bezdomnym psom robią majątek. Za pieniądze publiczne.
– Powiedzmy wprost. Te dziesiątki milionów rokrocznie są przeżerane przez niektórych właścicieli prywatnych schronisk, hycli i organizacje zajmujące się zarabianiem na udawanej walce z bezdomnością zwierząt. Wierzę, że ministerstwo w przyszłości przyjrzy się temu procederowi
– dodał kynolog.
Prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego przyznał, że Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi dopiero tak naprawdę teraz zaktywizowało swoich urzędników do podjęcia działań na rzecz czworonogów. Programem ma zająć się wiceminister Gembicka. Kynolodzy w rozmowie z polityk poruszyli również temat patohodowli. Czy resort dał w końcu zielone światło? Wstępne zapewnienia są.
– W końcu ministerstwo jest zdecydowane wydać wojnę pseudohodowlom, czyli tysiącom fabryk psów imitujących na niby rodowodach psy i koty rasowe, a nastawionych jedynie na zarabianie pieniędzy
– wskazuje po spotkaniu Piotr Kłosiński.
ZOBACZ TEŻ: Wkurzeni rolnicy otoczyli ministra Kowalczyka. Polityk ratował się ucieczką [WIDEO]
Źródło: napsitemat.pl